|
Polonia Słubice jest rewelacją trzecioligowych rozgrywek. Trudniej to powiedzieć o działaczach, przez niedopatrzenie których remisowy mecz z Gawinem Królewska Wola został przegrany walkowerem. Decyzję podjął już w ubiegły czwartek wydział gier Śląskiego Związku Piłki Nożnej w Katowicach, choć jeszcze w sobotę, podczas derbowego meczu z Arką, gospodarze mówili o tym w trybie przypuszczającym. Przedstawiciel klubu uczestniczył w tym posiedzeniu.
Daremny trud
Przypomnijmy, że wspomniany mecz został rozegrany 7 października w Słubicach i zakończył się wynikiem 3-3. Słubiccy piłkarze pokazali w nim sportowy charakter, bo grając w osłabieniu (po czerwonej kartce dla Roberta Kozioły), w ciągu 20 minut zniwelowali dwubramkową stratę do rywali. Jak się jednak okazało, ich trud był daremny...
Powodem tej niekorzystnej decyzji był występ w zespole polonistów 17-letniego Wojciecha Glanca, który w ostatnich 10 minutach meczu, już przy stanie 3-3, zastąpił Marcina Adamczewskiego.
- Podczas rutynowego przeglądania protokółów nasz weryfikator stwierdził, że Wojciecha Glanca nie ma w ogóle na liście zawodników uprawnionych do gry w trzeciej lidze - wyjaśnia wiceprezes ds. rozgrywek Śląskiego ZPN Grzegorz Termiński. - Słubiczanom groziła nawet utrata czterech punktów, bo także za wygrany 3-0 mecz z Pogonią Świebodzin z 21 października, jednak okazało się, że zawodnik ten został uprawniony dwa dni wcześniej, na dodatkowej liście.
Nazwisko Glanca figurowało także w protokóle wyjazdowego meczu z Rakowem Częstochowa (1-1), lecz nie wyszedł wówczas na boisko. A we wspomnianym meczu z Pogonią wszedł do gry w ostatniej minucie, już przy stanie 3-0, zastępując znów Adamczewskiego.
Kto zawinił?
Poproszony o skomentowanie całej sprawy prezes Polonii Mirosław Wrzesiński, rzekł:
- Wszystkie formalności z naszej strony zostały dopełnione. Zgodnie z przepisami, zawodników do gry uprawniliśmy w macierzystym związku, czyli w OZPN Gorzów, przesyłając następnie podstawową listę do prowadzącego rozgrywki trzeciej ligi Śląskiego ZPN. Glanc został uprawniony na dodatkowej liście 29 sierpnia, wraz z innymi juniorami, lecz ta ponoć nie dotarła do Katowic. Ze względów oszczędnościowych wysłaliśmy ją listem zwykłym, co - jak widać - okazało się naszym błędem. Ale rozważymy jeszcze kwestię ewentualnego odwołania się od tej decyzji...
No cóż, mimo wszystko wydaje się dziwne, że klub z czołówki III ligi usiłuje zaoszczędzić kilka złotych na urzędowej korespondencji, i to tak ważnej! A jak przyjęto tę wieść w zespole?
- To niedopuszczalne, by zdarzyła się taka wpadka - rzekł tuż po meczu z Arką trener Andrzej Michalski. - Przecież pytałem kierownika drużyny, czy mogę na mecz z Gawinem wstawić do składu Glanca i mi to potwierdził! Gdy dowiedziałem się o grożącym nam walkowerze, rozważałem nawet, czy nie rzucić wszystkiego w diabły!
Mniej emocjonalnie zareagował najskuteczniejszy strzelec polonistów Radosław Bugaj.
- Jest nam oczywiście przykro, bo nie przegraliśmy z Gawinem na boisku, tylko z powodu czyjegoś niedopatrzenia. Myślę jednak, że ten jeden punkt nas nie załamie i nadal będziemy wygrywali.
źródło: Gazeta Lubuska , www.90minut.pl
|